w

Trudne czasy, w których przyszło żyć moim dziadkom

Kazimierz i Regina, to moi dziadkowie. Urodzili się jeszcze przed wojną – dziadek w 1930 roku, a babcia w 1931. Od dzieciństwa mieszkali w rolniczej wsi na Mazowszu. Pobrali się w 1954 roku. Dwa lata później na świat przyszło ich pierwsze dziecko. Dziadkowie mieli w sumie sześcioro dzieci.

Dzieci wychowywane były w miłości, otoczone głęboką opieką. Dziadkowie i ich dzieci dzielili ciasny dom z bratem dziadka, który miał żonę i dwie córki. Razem dwanaście osób, w domu, gdzie była tylko kuchnia i dwa pokoje. Dziadek pracował jako robotnik leśny, natomiast babcia zajmowała się domem. Po pracy dziadkowie trudnili się w gospodarstwie. Dziadek znał się też dobrze na stolarce i potrafił sam wszystko w domu zrobić. Po latach ciężkiej pracy awansował na gajowego.

Czasy, w jakich przyszło żyć dziadkom, były bardzo trudne. Dziadek i babcia ciężko pracowali i każdego dnia walczyli o to by, dzieci miały, co jeść. Robili, co się dało, aby wyjść z biedy i zapewnić lepszy los dzieciom. Zaznaczyć trzeba, że dziadkowie nie mieli łatwego startu – w dzieciństwie byli więzieni przez około miesiąc w obozie koncentracyjnym we Wrocławiu (wtedy Breslau). Następnie zostali wysiedleni do Niemiec i tam spędzili kilka lat na pracy w gospodarstwie.

Kiedy dziadek wrócił z rodzicami i bratem z wysiedlenia, doświadczył biedy, którą trudno sobie dzisiaj wyobrazić. Po powrocie piechotą z Niemiec, zastali dom rodzinny, jak i całe gospodarstwo, mocno zdewastowane; w domu nie było drzwi, szyby w oknach powybijano, nie było żadnych zapasów żywności. Nocami sypiali na podłodze, bo łóżka rozkradli miejscowi mieszkańcy, zresztą, jak wszystko, co się tylko dało. Nie mieli nawet wiadra, ani łańcucha do studni, więc musieli chodzić do sąsiadów po wodę. Zapałek, też nie było i nawet ukradziono blat pieca, więc nie mogli gotować. Jakby tego było mało, stodoła rozpadała się, bo ktoś poodrywał deski. Mimo bardzo trudnej sytuacji, nie poddawali się i walczyli. Musieli zacząć wszystko od początku.

Starali się jak mogli, aby powrócić do normalności. Po jakimś czasie, w piwnicy znaleźli ziemniaki, które jedli codziennie, tak długo dopóki się nie skończyły. Później udało im się pozyskać od jakiegoś gospodarza ze wsi trochę słomy, aby mieli, na czym spać. Powoli, bardzo powoli poprawiali swoje warunki bytowe. Jednak nie mieli, ku temu większych sposobności jak ludzie dzisiaj. Byli zdani tylko na siebie.

Po jakimś czasie dziadkowi udało się razem z bratem przynieść do domu kurę, która znosiła jajka, ale i tak ją w końcu ukradziono. W późniejszym okresie dziadek z pomocą milicjanta odzyskał krowę, którą ktoś przywłaszczył, gdy byli jeszcze na wysiedleniu.

Nie da się ukryć, że życie w tamtym czasie było bardzo trudne. Mimo ciężkich warunków i walki o przetrwanie od samego dzieciństwa, dziadkowie poradzili sobie w życiu. Żyli szczęśliwie na gospodarstwie, hodując krowę, kury i świnie. Obrabiali ziemię oraz sieli warzywa i zboże. Ale co najważniejsze, żyli w zgodzie ze sobą.

Dzisiaj ludzie już nie są tacy jak kiedyś. Mamy wszystkiego pod dostatkiem, a mimo to często pojawiają się trudności z radzeniem sobie w życiu. Co gorsza, wielu ludzi przejawia agresję, niechęć, złość, czy nienawiść. Młodzież, która jest zajęta graniem w gry i oglądaniem telewizji wiele traci. Kiedyś dzieci pomagały rodzicom, na gospodarce, czy w domu. Dzisiaj tego nie ma. Gdybyśmy my byli w sytuacji naszych dziadków, to jakbyśmy sobie poradzili, jak byśmy przetrwali, skoro dzisiaj nie dajemy rady w życiu codziennym. Nie mówię, że jest tak z każdym, ale jednak.

Podsumowując, szczerzę gratuluję naszym dziadkom i jednocześnie współczuję naszemu pokoleniu, które czeka nie pewna przyszłość. A więc korzystajmy z rad starszych od nas – ojców i dziadków, którzy posiadają mądrość życiową. Mamy, z czego czerpać, bo oni przeżyli, więcej niż my i dlatego dobrze by było ich słuchać. Nie mówię, oczywiście, że mamy żyć pod ich dyktando. Ale może warto, by rozważyć, czy pomoc starszego pokolenia nie okaże się czasem konieczna. Szczególnie w dzisiejszych czasach, tak niepewnych, gdzie zło, czyha na każdym kroku.

Ten wpis został stworzony w naszym świetnym, łatwym do używania formularzu przesyłania wpisów. Stwórz swój wpis!

Zgłoś nadużycie

Co myślisz?

Napisane przez czytelnik

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Myślowiednik – myśl o miłości

Czy każdy może pisać książki?