OnePlus 5 – pierwsze wrażenia zwykłego użytkownika

Od razu na starcie muszę napisać, że nie jestem świrem technologicznym i nie spędzam dni na testowaniu wszystkiego co wpadnie mi w rękę szukając na siłę dziury w całym i marudząc na wszystko co z punktu widzenia zwykłego użytkowania sprzętu zazwyczaj nie ma większego znaczenia.

Dziś chce się podzielić z wami kilkoma moimi wrażeniami dotyczącymi nowego modelu smartfona od OnePlus 5. Właśnie rusza oficjalna sprzedaż, ale ja zamówiłem go w preorderze i od paru dni mam przyjemność z nim obcować.

Moje wcześniejsze smartfony, przynajmniej te które pamiętam to kolejno iPhone 4, S4, 5 Plus. Potem przyszedł czas na spróbowanie Androida na Samsungu S6 Plus Edge i na początku sądziłem, że przesiadka z jabłuszka będzie bolesna, ale ku mojemu zdziwieniu okazało się, że S6-ka robiła kawał dobrej roboty. W sumie mam ją jeszcze, ale że co jakiś czas lubię coś zmieniać i trochę eksperymentować, to kilka miesięcy temu kupiłem chińczyka, którym był (jest) Xiaomi Mi Mix z 6 GB RAM-i i 256 GB miejsca na dane. Chodził jak burza. Niestety okazało się, że pomimo iż lubię większe ekrany, to Xiaomi okazał się zbyt duży. Na tyle duży i przez to nieporęczny, że kilka razy zaliczył poważny upadek w konsekwencji czego ekran się posypał. I tak przyszedł dzień w którym gdzieś przeczytałem, że OnePlus na wydać nowy model swoich „zabójców flagowców” (śmieszy mnie to określenie) i pomyślałem, że jeszcze raz zaryzykuję. Poczytałem trochę ochów i achów i zdecydowałem. Zamówienie w dniu premiery i ku mojemu pozytywnemu zaskoczeniu producent jak powiedział tak zrobił – 23 czerwca telefon był w moich rękach.

Rzeczywiście jest bardzo podobny do iPhona 7+ ale jak dla mnie to nic złego. W końcu miałem kilka jabłek. Nie uważam w przeciwieństwie do wielu komentatorów, że to obciach wyjść z takim telefonem (podróbką) na miasto. Nie wiem skąd ludzie biorą tak absurdalne problemy. Dla mnie smartfon ma działać, a to czy wygląda jak 10 innych kompletnie mi nie przeszkadza.

Jakie są moje wrażenia? No cóż po 4 dniach zapewne wiele jeszcze powiedzieć się nie da, ale moje odczucie na obecną chwilę jest takie, że OnePlus 5, to jak dotąd najlepszy smartfon z jakim miałem przyjemność obcować. Moja wersja to 8 GB RAM i 128 GB miejsca na dane. Chodzi fenomenalnie. Zero przycinek, a aplikacje uruchamiają się w mgnieniu oka. W sumie trudno się dziwić, bo takie parametry jakimi dysponuje to urządzenie, to zdecydowanie górna półka. Niemniej to cieszy. Cieszy mnie też fakt, że producent cały czas coś poprawia i udoskonala. W ciągu tych 4 dni użytkowania pojawiły się 2 aktualizacje systemu poprawiające bugi i usprawniające działanie niektórych aplikacji systemowych choć nie zauważyłem żadnych problemów. To co mnie urzeka to także to, że system nie ma wybajerzonych nakładek i w zasadzie to prawie czysty Android co zapewne też ma wpływ na szybkość działania, ale także na ergonomię bo znalezienie wszystkich potrzebnych funkcji jest mega łatwe. Generalnie wszystko chodzi stabilnie i jak dotąd nie trafiłem na jakikolwiek problem – oby tak dalej. Urządzenie jest cienkie i po przesiadce z Xiaomi Mi Mix mam czasem wrażenie, że trzymam coś niezwykle delikatnego, ale to tylko kwestia przyzwyczajenia.

Jedna rzecz co do której mam pewne wątpliwości to aparat. Nie do końca jestem przekonany czy jest on z najwyższej półki jak deklaruje producent i jak rozpisują się rozmaici recenzenci. Pomijam brak optycznej stabilizacji, ale po prostu zwykłą jakość robionych fotek zwłaszcza w nieco gorszym świetle. Oczywiście zdjęcia są bardzo przyzwoite ale przyznam szczerze, że oczekiwałem czegoś ciut lepszego. Mam wrażenie że mój stary galaxy S6 robi lepsze, no ale przyznaje że jakoś bardzo jeszcze aparatu nie testowałem więc być może te pobieżne obserwacje są mylne. Może jutro postaram się zrobić kilka zdjęć i pokażę Wam jak się prezentują – ocenicie sami.

Generalnie telefon godny polecenia. Jak dla mnie wygląd OK, telefon jest poręczny (po przesiadce z Xiaomi Mi Mix) i super szybki. Niedługo skrobnę nieco więcej i wrzucę też trochę zdjęć.